STANOWCZE NIE DLA PAKIETU KOLEJKOWEGO?

STANOWCZE NIE DLA PAKIETU KOLEJKOWEGO?

Mimo, że informacja o wprowadzeniu nowych uprawnień w pracy pielęgniarek pojawiła się już kilka tygodni temu, to emocje związane z tym tematem wciąż są ogromne.

Nowa wersja ustawy ma wejść w życie w styczniu 2016 r. Zgodnie z projektowanymi poprawkami, pielęgniarki i położne zyskają prawo do udzielania świadczeń diagnostycznych i leczniczych (zakres nowych kompetencji opisywaliśmy dokładniej w artykule Nowe uprawnienia w pracy pielęgniarek).

Wprowadzenie nowych uprawnień dla pielęgniarek niewątpliwie pociąga za sobą wzrost prestiżu tego zawodu, jednak same zainteresowane nie wydają się być zachwycone tym pomysłem. Głosy sprzeciwu są bardzo częste. Do resortu zdrowia wpływają kolejne pisma m.in. od Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Głównym argumentem padającym w ich protestach jest fakt, że każdego roku pielęgniarkom przybywa obowiązków, które pociągają za sobą większą odpowiedzialność ale nie wynagrodzenie finansowe. Pielęgniarki i położne przewidują, że ich rola sprowadzona zostanie to wyręczania lekarzy w ich obowiązkach za cenę najniższej krajowej pensji. Zwracają też uwagę na problem deficytu pracowników tego sektora. Aby nowe zasady miały przynieść zamierzony efekt, jakim jest ułatwienie dostępu do świadczeń medycznych, to zatrudnionych powinno zostać więcej pielęgniarek. Jeśli ten stan rzeczy pozostanie bez zmian, to pacjent zostanie pozostawiony sam sobie. Już teraz, wykonując zbyt wiele czynności, pielęgniarki czują, że poświęcają chorym zbyt mało uwagi.

Również lekarze mają na ten temat swoje, niezbyt przychylne, zdanie. Członkowie Kolegium Lekarzy Rodzinnych podkreślają, że wypisanie recepty jest zwieńczeniem zawiłego procesu diagnozy. Pewne typy leków mogą przepisywać tylko i wyłącznie lekarze danej specjalności, dlatego pielęgniarki nie powinny mieć możliwości przepisywania wszystkich leków.

Pielęgniarki odpierają ten argument podkreślając, że przecież i one i lekarze kończą te same uczelnie i tak samo muszą uzyskać zaliczenie na zajęciach z farmakologii. W wielu placówkach normą jest to, że pielęgniarka wypisuje receptę, a lekarz wystawia jedynie pieczątkę. Krótko mówiąc, pielęgniarki i położne są w stanie przyjąć więcej obowiązków, a co za tym idzie większą odpowiedzialność ale pod pewnymi warunkami. Pierwszy to poprawa warunków pracy, drugi to wprost proporcjonalne wynagrodzenie.

Pielęgniarki i położne czują się w obowiązku podnosić swoje kwalifikacje kończąc specjalistyczne kursy, jednak nie podoba im się pomysł pokrycia kosztów szkolenia z własnej kieszeni. Minister zdrowia przekonuje, że proponowane zmiany mają pozwolić pielęgniarkom na pełne wykorzystanie ich wiedzy i umiejętności, wynikających z wykształcenia i doświadczenia. Nowe regulacje nie mają stanowić przymusu uzyskania nowych uprawnień określonych w ustawie – pozostawiając to decyzji pielęgniarek. Kryje się tu jednak pewien haczyk, ponieważ z założenia pielęgniarki z tytułem magistra mają mieć większą swobodę w wystawianiu recept. Te z tytułem licencjata wypisywać je będą na zlecenie lekarza. W tym drugim przypadku pielęgniarki sprowadzone zostają do roli sekretarki medycznej wykonującej polecenia przełożonego.

OZZiP podchodzi sceptycznie do nowelizacji, uważając ją za nieuczciwą. Według Związku, podstawowym problemem jest brak wcześniejszych konsultacji ze środowiskiem medycznym. Pielęgniarki twierdzą, że ich kosztem chce się załatać problemy służby zdrowia.